35 tysięcy odłamków dowodzi, że niczego nie dowodzi.
Powiedzmy, że tylko połowa został rozerwana wybuchem ma 35000 odłamków. Pomijając duże fragmenty, możemy sobie pozwolić na przybliżenie, że te małe są jednakowej powierzchni - wychodzi nam, że mają po 0,02m^2.
Powiedzmy, że są jednakowgo kształtu, takiego, żeby obwód był najmniejszy. Wtedy ten obwód średniego odłamka wynosi 0,54m. Po pomnożeniu przez liczbę odlamków wychodzi 19 km. Ale odlamki mają wspólne brzegi, czyli dzielimy przez 2 i mamay 9,5km sumarycznej długości brzegu.
Powiedzmy, że średnio balcha ma 3mm grubosci. Przekrój zerwany wybuchem ma wobec tego 28,6m^2. To odpowiada drutowi o średnicy 6m.
Dlaczego otrzymaliśmy wyniki zupełnie absurdalne - ponieważ tylko wybuchający granat wytwarza odłamki w taki sposób. W katastrofie lotniczej na ogół albo wybucha na ziemi paliwo, albo wybuch w powietrzu wywołuje szkody fizycznie niewielkich rozmiarów - uszkodzenie instalacji czy dziurę w poszyciu. Odłamki powstają przy zderzeniu z ziemią albo wodą i było by ich tyle samo i tak samo by wyglądały, gdyby samolot spadł z innych przyczyn. Procentowy udział odłamkow noszących ślady wybuchu byłby znikomy. Wydaje mi się, że ponizszy obraz terenu (lewy obraz)na jaki spadał samolot usprawiedliwia to co widać po prawej.(wykorzystałem digitalizcję K.Nowaczyka)
Zlokalizowany na schemacie MAK około półmetrowej grubości pniak wyjaśnia rozerwanie kadłuba a wypełnione wodą zagłebienia po obu jego stronach to ślad uderzenia kadłuba.

Metodę szacowania oparłem na referacie dr Berczyńskiego na I KS.
Wszystkie rachunki były prowadzone dokładnie, a zaokrąglałem tylko wyniki i mam nadzieję, że w tych prostych rachunkach nie popełniłem błędów rachunkowych na wzór Berczyńskiego. Jeszcze tylko sprawdźmy masę tego aluminium - biorąc pod uwagę masę calkowiitą 12 ton odłamkodajnej blachy to chyba trochę za mało - równoważny drucik powinien być grubszy.
Współrzędne geograficzne - po co komu one?
Profesor Czachor uchylił nieco rąbka tajemnicy - "W grudniu na seminarium na Politechnice Warszawskiej, z udziałem Cieszewskiego, podzieliłem się swoimi wątpliwościami. Środowisko dość ostro się podzieliło." Nie od profesora Czchora, ale tak w ogóle oczekiwałbym, że badacze sokodajnych sztachet obliczający prawdopodobieństwo tego, że w Smoleńsku w ogóle doszło do katastrofy ujawną się - wystarczy list "To my - Kwiat Uwiędły nauki polskiej" i podpisy. Było by to zgodne z duchem deklaracji umieszczonej na stronie Konferencji Smoleńskiej "Celem uniemożliwienia fałszowania przebiegu Konferencji i manipulacji medialnych obrady były na żywo transmitowane przez Internet".
Jak już wszystkim wiadomo, niespełna miesiąc temu odbyła się ekspedycja badawcza do Smoleńska profesorów Czachora i Wiśniewskiego. Było to jak dotąd jedyne niezależne badanie, które zakończyło się rozstrzygającym wynikiem - brzoza stoi tam gdzie stała i tam, gdzie wszyscy aż do przełomowego odkrycia II KS ją lokalizowali. Sam inicjator i kierownik ekspedycji dał do zrozumienia, że była niepotrzebna, ponieważ ustalono to, co widać na filmie lotniarza, a czego nie chciał zobaczyć prof. Cieszewski. Jednym słowem była reakcją na idiotyczny wybryk kilku utytułowanych panów. Panowie ci swoim ekstrawaganckim wybrykiem zarazili sporą część społeczności smoleńskich śledczych obywatelskich - o dziwo - równo podzieloną pomiędzy maskirowczyków i zwolenników ZP. Drugiej, jak ostatnio zawsze, przewodzą blogerzy BBudoniczy i Geoal.
Współrzędne brzozy mogły by mieć znaczenie, gdyby były znane współrzęndne samolotu w czasie, kiedy znajdował się koło brzozy, ale znowu z dokładnością GPS, czyli kilku metrów. Niestety współrzedne alertów TAWS to są współrzedne wyliczane przez TAWS a nie współrzedne bieżące.
"The position is derived by combining coarse and fine latitude labels (L310 and L340)."
"The position is derived by combining coarse and fine longitude labels (L311 and L341)".
Prowadzi to do kolejnego niedookreślenia bieżącej pozycji - w tym przypadku raczej pewnego, ponierważ mniej więcej od TAWS34 rozpoczęło się holendrowanie. (źródło animacji www.google.pl/url ). W takiej sytuacji algorytm TAWS będzie wyliczał, a więc i zapisywał współrzędne, ktore odbiegają od bieżącej pozycji samoltu. Sam fakt holendrowania ma potwierdzenie w oscylacjach takich zapisanych parametrów, jak predkość kątowa przechylenia. przeciążenie poprzecznne i pionowe oraz samo przechylenie.
Zaś o tym że współrzędne podane przez MAK i KBWL róznią sie od siebie o około 10m w poprzek toru, jest wiadomo od dawna.
Jedynym powodem, dla którego pozycja brzozy mogła by być potrzebana jest możliwość jej wykorzystania jako punktu odniesienia dla dryfu kontynentów, jednakowóż Smoleńsk, w przeciwieństwie do na przyklad Doniecka wydaje się leżeć na stabilnym tektonicznie obszarze - przynajmniej do niedawna wydawał..
Michał Jaworski
Komentarze
Pokaż komentarze (28)